Uważne słuchanie

Podczas mego koszenia trawnika do ogrodzenia podszedł emerytowany sąsiad. Wyłączyłem kosiarkę sądząc, że ma mi coś ważnego do powiedzenia, że ma jakąś ważną sprawę do mnie. W ciągu dwudziestu minut rozmowy, a właściwie jego monologu, przewijały się treści związane z chorobą, z uciążliwościami i niedostatkami służby zdrowia, z jego najbliższymi planami, z pustką po śmierci żony. Po dwudziestu minutach uznałem, że tematy rozmów wyczerpały się, że nie ma jakiejś specjalnej potrzeby, bym ja przerywał swoją pracę. Przeprosiłem go i kontynuowałem koszenie.

W trakcie dalszego koszenia uświadomiłem sobie, że sąsiad chciał po prostu z kimś porozmawiać. Jego dzieci zatopione w smartfonowych i komputerowych gadżetach, skupione na sobie albo wpatrzone w telewizor, nie dawały mu okazji do wysłuchiwania go. Poczułem dyskomfort z powodu swego zachowania. To zdarzenie doprowadziło mnie do pogłębionej refleksji opartej także na innych obserwacjach.

Koszenie mogło poczekać. Tutaj liczył się człowiek (sąsiad), któremu ja nie byłem w stanie poświęcić chwil na wysłuchanie go. Pomyślałem, a może ja będę kiedyś w potrzebie, by ktoś mnie wysłuchał. A iluż jest takich, dla których nie mamy czasu? Widać to na przykładzie korzystania z telefonów komórkowych. Sam wielokrotnie obserwowałem i doświadczałem na sobie braku kultury u posiadaczy smartfonów i telefonów komórkowych, których komunikaty w danej chwili stawały się ważniejsze, niż przekaz żywego człowieka, stojącego twarzą w twarz. Wielokrotnie widywałem też w realiach szpitalnych, że odwiedzający chorych przerywali rozmowę z leżącym, by odebrać telefon, by przekazać jakiś komunikat sms-em. Kim zatem stawał się człowiek, z którym zaledwie zainicjowano rozmowę, dla posiadacza tego niewątpliwie pożytecznego narzędzia komunikacji? Stawał się kimś drugo lub trzecioplanowym, kimś mniej ważnym, kimś nieobecnym na ten czas. Takie postawy rzutują też na sytuacje zawodowe. Oto na poczcie stoi w kolejce dość liczna grupa osób. W tym czasie pracownica poczty odbiera telefon i sprawdza zawartość skrytki pocztowej, by udzielić odpowiedzi pytającemu. Kolejkowicze mogą poczekać, zdaniem owej pani. Ona nawet nie uświadamia sobie, że swoim zachowaniem lekceważy oczekujących, że czyni ich mniej ważnymi od tego, kto przez telefon próbował załatwić swoją sprawę.

Wielokrotnie doświadczałem obecności „kogoś” ważniejszego ode mnie podczas rozmowy z drugą osobą. Między nami leżał na stole telefon komórkowy, którego sygnał czynił mnie nieobecnym dla drugiej osoby. Ów gadżet, niczym wirtualne niemowlę w kołysce, absorbował 100% uwagę, gdy tylko odzywał się.

Mamy dwoje uszu i dwoje oczu, a tylko jeden język. W sytuacjach towarzyskich zaobserwować możemy tendencję do nadmiernego gadulstwa, do pustosłowia, do banalnych stwierdzeń, do słowotoku, do brylowania werbalnego, do płytkich refleksji, do pokazywania się poprzez mówienie, do niedopuszczania innych do głosu.

Warto wiedzieć, że uważne słuchanie kogoś, to oznaka szacunku, kultury, cierpliwości i postawa uważności wobec interlokutora. To także możliwość lepszego zrozumienia przekazu komunikatów i pełniejszej percepcji treści. To czas na zinterioryzowanie treści odebranych i ich obróbkę intelektualną. Uważne słuchanie wiąże się z uważniejszym postrzeganiem komunikatów niewerbalnych – ważnych w procesie porozumiewania się. Niespójność komunikatów werbalnych z niewerbalnymi bywa oznaką niepewności, zakłamania, chęci ukrycia czegoś lub manipulowania rozmówcą. Uważne słuchanie i wnikliwa obserwacja pozwalają cierpliwemu słuchaczowi rozpoznać obszary nacechowane lękiem, drażliwe i stabuizowane. Uważne słuchanie i trening w tym zakresie pozwala wysnuć właściwe wnioski ze słów użytych i zaniechanych, z przejęzyczeń, z wahań, z przemilczeń, z pauz, z oddechu. Takie słuchanie pozwala dostrzec dużo więcej niż niosą słowa, bo i ukryte cele maskowane słowami i kompleksy i lęki mówiącego. W uważnym słuchaniu zwraca się uwagę na ton, na wyraz twarzy, na gesty, na spojrzenia, by nie stracić tego, co najbardziej autentyczne, co trudno przykryć maską słów.

Brak uważnego słuchania owocuje najczęściej rozproszeniem uwagi, zaabsorbowaniem swoimi myślami, tendencją do przerywania wypowiedzi innym. Brak uważnego słuchania to utrata szansy na uczenie się od innych.

W kontakcie z pacjentem brak uważnego słuchania to strata ważnych informacji do postawienia właściwej diagnozy, to w konsekwencji brak zaordynowania właściwego leczenia. Nadmierne gadulstwo psychoterapeuty, to zagłuszanie ledwo tlącej się okazji do otwarcia się, do wyjawienia istoty problemu, najboleśniejszego sekretu, traumy zdarzenia, przeżycia tkwiącego niczym zadra.

Dobre i uważne słuchanie to szacunek dla rozmówcy, to ofiarowywanie siebie na ten czas. Znamiona ofiarnego słuchania dostrzeże nasz rozmówca i doceni je. Oto zaobserwowany przykład. W pewnym damsko-męskim towarzystwie jeden z mężczyzn był niemal milczący, zdawał się być nieśmiałym i wycofanym towarzysko, gdy inni brylowali, klaunowali i popisywali się swoim krasomówstwem. W tydzień po owym zdarzeniu jedna z pań tak oto komentowała wrażenia i postrzeganie owego mężczyzny, który wówczas wypowiedział może kilkanaście słów.

To jest bardzo interesujący, inteligentny i przystojny mężczyzna.

Na jakiej podstawie tak o nim orzekała?, dlaczego tak go oceniła, gdy żadne z określeń nie odpowiadało rzeczywistości? – zadawałem sobie pytania.

Retrospektywna analiza tamtego spotkania uświadomiła mi, że on jedyny pozwalał jej wygadać się i był dla niej dobrym, uważnym słuchaczem – i przez to przypisała mu tyle nienależnych walorów.

Wniosek z tego taki, że poprzez uważność słuchania stajemy się dla kogoś nie tylko ofiarni, ale i bardziej interesujący. Wielokrotnie miałem możliwość sprawdzić i potwierdzić prawdę tej strategii.

Poświęcając swój czas na uważne słuchanie, wychodzimy naprzeciw osobom, które mają potrzebę werbalizacji swoich stanów emocjonalnych, czegoś co zalega, czegoś, co domaga się uzewnętrznienia. Takich osób jest bardzo wiele, nawet wśród introwertyków. Uważne słuchanie to podarunek. Nadmierne gadulstwo natomiast, to materiał dla wnikliwego analityka, to swoisty ekshibicjonizm, to pokazywanie diapazonów swego myślenia i kultury osobistej, to chęć zwrócenia na siebie uwagi, do szukanie okazji do zaprezentowania się. To nie zawsze najlepsza autoprezentacja. To swoista pazerność na obszarze czasu, który dany jest na spotkanie się osób. To tak jakby ktoś z tortu przeznaczonego dla dziesięciu osób odkroił dla siebie 70 % jego masy. Czasem główną przeszkodą do sprawnego porozumiewania się jest niestety brak umiejętności słuchania. Nieumiejętność słuchania w relacjach towarzyskich oznacza także nieumiejętność słuchania pacjenta, klienta, interesanta. Tę ułomność można zwalczyć wysiłkiem pracy nad sobą.

Zapoczątkowana refleksja podczas koszenia trawy doprowadziła mnie też do konkluzji.

Czasem potrzeba nam elastyczności aby poukładać priorytety, w których człowiek powinien mieć naczelne miejsce. Elektroniczne gadżety nie mogą dehumanizować relacji między ludźmi. Trzeba nauczyć się właściwie rozporządzać nimi. Dobre, uważne i ofiarne słuchanie to szansa na lepsze porozumiewanie się z dziećmi, z żoną, z pracodawcą, z podwładnymi, z klientami. Takiego słuchania należałoby uczyć się już od pierwszych klas szkoły.

Na temat sztuki uważnego słuchania można poczytać też w:

H. Norman Wright. „Sztuka porozumiewania się”.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Nie tylko praca. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.