Recenzje

Książka Antoniego Bochniarza powinna była ukazać się już przed wieloma laty. Szkoda, że autor zdecydował się na nią tak późno. Przecież od wielu lat upowszechnia wśród logopedów różne pomoce służące praktyce. Brak było dotychczas jakiegokolwiek podręcznika, który omawiałby ten temat. Chwała autorowi, że trud wydania podjął. Nie ma bowiem w Polsce bardziej kompetentnej osoby do napisania takiej książki. Nie ma specjalisty bardziej zasłużonego i doświadczonego w projektowaniu i wdrażaniu do praktyki niż A. Bochniarz, którego dorobek wdrożeniowy jest nadzwyczaj imponujący. Sama jestem użytkownikiem wielu jego pomocy, z których jestem niezmiernie zadowolona.

Dzieło realizuje przede wszystkim cel informacyjny. Takiej informacji, jaką zawarł na kartach książki, potrzeba nie tylko studentom logopedii. Sądzę, że książka stanie się obowiązującym podręcznikiem dla studentów.

Ktoś może zarzucić autorowi, że opisuje tylko przez siebie opracowane pomoce. Jednak ten zarzut będzie bezzasadny, gdyż autor we wstępie informuje czytelnika, że zajmie się pomocami używanymi w Gabinecie Logopedycznym „Demostenes”, tymi, które sprawdził w praktyce. A to dla praktyków jest najważniejsze. Nie znam lepiej wyposażonego gabinetu logopedycznego w Polsce. Nie można autorowi zarzucić nieznajomości podejmowanego tematu, gdyż piszący przeszedł drogę od koncepcji teoretycznej, zrodzonej z różnych źródeł (wielospecjalistyczna literatura, ekspozycje, targi i współpraca z różnymi specjalistami), poprzez czynności projektowe aż do weryfikacji w praktyce. Taka jest zazwyczaj droga każdego twórcy, którego dzieło przyjmuje się w praktyce i służy innym. Wiele pomocy A. Bochniarza jest dzisiaj obecnych w gabinetach nie tylko polskich logopedów.

Autor książki nie zanudza czytelnika tekstami, z nad których unosi się woń starego lamusa. Nie serwuje czytelnikowi napęczniałych od naukowej terminologii tekstów. Podaje komunikaty, informacje i wiadomości przyprawione sugestywną metaforą, barwnymi przykładami i soczystymi porównaniami.

Jako logopeda cenię tę książkę za to, że:

  • jest pierwszą, która omawia różne pomoce służące praktyce;
  • podpowiada mi, czym mogę wzbogacić swój warsztat pracy;
  • jest nie tylko wykazem narzędzi, ale daje pewne podstawy teoretyczne do zastosowań;
  • jest bogato ilustrowana;
  • ułatwi mi szukanie sponsorów;
  • jest napisana sugestywnym językiem:
  • daje mi możliwość szerszego spojrzenia na to, czym mogę wspomagać działania logopedyczne.

Maria Czelakiz (psycholog)

Jest dla mnie zaszczytem recenzowanie książki uznanego logopedy.

Książka „Utensylia logopedyczne” podejmuje temat pomocy użytecznych w praktyce logopedycznej. Jest to pierwsza w polskim piśmiennictwie pozycja z tego zakresu. Jej autor stara się przybliżyć czytelnikowi swój bardzo bogaty warsztat pracy. Cenię jego inicjatywę objawianą nie tylko poprzez publikacje książkowe. Autor uświadamia czytelnikowi, że otaczają go urządzenia elektroniczne, że zdobycze techniki mają też swoje odzwierciedlenie w logopedii. Swój apel kieruje do specjalistów, by zainteresowali się tym, co proponują im zdobycze nauki i techniki. Ten apel kieruje zarówno do tych, którzy odrzucają aparaturowe wspomaganie praktyki, jak i do tych lękowo nastawionych oraz do tych, którzy nie zdążyli jeszcze zapoznać się z tym, czym mogą ubogacić swój warsztat pracy.

Po raz pierwszy dowiedziałam się o różnych elektronicznych pomocach, które proponuje A. Bochniarz, nie na uczelni, a poprzez prywatne kontakty. Uczestniczyłam w szkoleniu praktycznym w gabinecie A. Bochniarza i wiem, że proponowane w tej książce pomoce znajdują uzasadnienie do zastosowań, że sprawdzają się w praktyce – także w mojej praktyce.

Żadne dotychczas odbyte szkolenie nie dało mi tyle, co uzyskałam w tym gabinecie.

Gdy czytam książkę tego specjalisty, to czuję, że uczestniczę w spotkaniu z doświadczonym praktykiem, który wie po co „powołał do życia” i wdrożył określone pomoce. Umiejętnie uzasadnił je i wskazał na określone czynności logopedyczne, w których te pomoce mogą być przydatne.

Ponieważ jestem użytkownikiem kilku urządzeń elektronicznych autora tej książki, to wiem, że bardzo pomagają mi w pracy, że ewidentnie przyspieszają efekty. Czytając jedną z opinii, którą A. Bochniarz przywiózł z Anglii, twierdzę, że mieli rację tamtejsi specjaliści pisząc m.in. „tak wiele użytecznych funkcji w tak małym urządzeniu”, bowiem walorem urządzeń A. Bochniarza jest ich duża użyteczność w praktyce, uzyskana dzięki integracji wielu funkcji w jednym aparacie (mam na myśli aparaty wielomodułowe).

Walorem książki jest i to, że pełni ona rolę informatora, co i gdzie można zastosować, by zwiększyć swoją skuteczność pomagania. Informacje zawarte w tym opracowaniu mogą być przydatne nie tylko początkującym logopedom. Zaletą jest też to, że jest bogato ilustrowana, że autor nie poprzestał tylko na opisie. Tabelaryczne i alfabetyczne zestawienie pomocy ułatwia korzystanie z opracowania. Ponadto, podkreślenie boldem ważnych treści, przyporządkowanie opisanych pomocy określonym jednostkom diagnostycznym i czynnościom logopedycznym, dodaje jej znamion użyteczności. Zaletą jest i to, że autor nie fetyszyzuje sprzętu, nie nadaje mu magicznych właściwości. Wyraźnie podkreśla, że to terapeuta jest odpowiedzialny za to, jak będą użyte pomoce, by nie zdehumanizowały relacji z pacjentem.

Jedynym mankamentem tej książki jest to, że pozostawia osobę czytającą w euforii (że może ona swoją pracę wspomagać aż tyloma pomocami) i jednocześnie w zakłopotaniu wobec wielu znaków zapytania. Tych znaków jest tym więcej, im ktoś ma mniej doświadczeń zawodowych. Tacy właśnie woleliby otrzymać od autora szczegółowe instrukcje dotyczące postępowania w określonych sytuacjach praktyki logopedycznej. Jednak autor wyjaśnia, że szczegółowy zagadnieniom służą szczegółowe instrukcje załączane do sprzedawanych pomocy. Bardziej dociekliwych i czujących dyskomfort uczelnianego szkolenia autor zaprasza na szkolenia praktyczne.

Podsumowując, stwierdzam, że nie ma książki, od której nie mogłoby być lepszej, nie ma też urządzenia technicznego, od którego nie mogłoby być lepszego. Dlatego cieszę się, że ta książka jest i, że mogłam być jedną z pierwszych, która czytała ją.

Jadwiga Marszal (psycholog)

Możliwość komentowania jest wyłączona.