Elitarna usługa

Antoni BochniarzJestem w Centrum Projektowania i Dystrybucji Urządzeń i Pomocy Logopedycznych, w Gabinecie DEMOSTENES, który prowadzi specjalista zaburzeń mowy i psychoterapeuta – Antoni Bochniarz.

  • Co sprawiło, że zainteresował się pan psychoterapeutycznymi metodami terapii? Jak pan wszedł na obszar psychoterapii?

Porażki na początku swojej pracy zawodowej oraz chęć efektywniejszego pomagania były tego powodem. One sprawiły, że udawałem się do krajowych i zagranicznych ośrodków szkoleniowych, że szukałem możliwości doskonalenia zawodowego na obszarze praktyki terapeutycznej.

Ponad czterdziestoletnie doświadczenie zawodowe pozwala mi dzisiaj twierdzić, że terapia ukierunkowana tylko na objaw jest mniej wartościowa i nietrwała, gdyż owocująca nawrotami. Stąd chyba niektórzy logopedzi, którzy prowadzą terapię ukierunkowaną tylko na objaw, niesłusznie uważają, że jąkania nie można pozbyć się całkowicie. Ja ostatnimi laty preferuję terapię holistyczną. Największe doświadczenia mam w pracy z osobami, re zgłaszają problem jąkania się.

  • Jak pan postrzega te osoby, które dotychczas odwiedziły ten gabinet? Jaki jest stan ducha osób, które korzystają z tych elitarnych usług?

Przychodzą do mnie najczęściej po nieudanych terapiach w różnych miejscach. Dość mają szyderstw i upokorzeń z powodu zaburzeń w komunikacji. Chcą wyjść do ludzi bez maskujących zachowań, bez lęku. W ich spojrzeniu, w głosie i w postawie odczytuję nie tylko jąkanie, ale i wołanie: „Przynoszę ci swoją nadzieję, swoje zaufanie, odkrywam swoją wrażliwość i obnażam przeszłość. Przyjdź mi z pomocą. Przynoszę do ciebie swoje cierpienie, swoje zagmatwania, trudne sprawy, swoją niedolę i swoje lęki. Przytul mnie przyjaznym i ciepłym słowem, życzliwym spojrzeniem, gestem akceptacji, ręką położoną na ramieniu. Wysłuchaj mnie cierpliwie byś mógł w moich słowach odczytać niezwerbalizowane łkania serca. Obejmij mnie swoją życzliwością ze zrozumieniem. Wysłuchaj mnie uważnie, gdyż to, co chcę ci powiedzieć, zalegało we mnie latami.

  • Wiadomo mi, że przychodzą nie tylko z jąkaniem, nie tylko z zaburzeniami komunikacji.

Elitarna usługaTak. Odwiedzają mnie osoby z zaburzeniami artykulacyjnymi, ale także zranione przez tych, którym zaufali w życiu najbardziej – np. mężowi, dzieciom, rodzicom. Z ich rozbieganych oczu, wbitych we mnie z nadzieją, odczytują wołanie: jestem tutaj, bo chcę się czuć bezpiecznie, bo liczę na mądre rady i słuszne decyzje w mojej sprawie, w moim zagmatwaniu. Liczę, że wyprowadzisz mnie z labiryntu trudnych spraw.Przychodzę z nadzieją, że pomożesz mi uładzić moją skomplikowaną rzeczywistość, że wejdziesz w noc mego przeżywania i pomożesz mi zrozumieć samego siebie.

Ci zdają się mówić: bądź wyrozumiały dla moich błędów, potknięć i słabości. Podaj mi swoją dłoń i niech nie gorszą cię moje upadki, zaniedbania, nieporadności, zapętlenia i niedoskonałości. Spróbuj je zrozumieć w kontekście uwarunkowań moją przeszłością.

Kiedy indziej słyszę nieme wołanie: wybudź mnie z indolencji, z marazmu, z malkontenctwa i popchnij do ambitnych celów na ścieżki pożytecznego życia. Przemień moje stany niepokoju na aktywność dobrą dla mnie i użyteczną dla innych. Wskaż mi azymut i wyprowadź mnie na słoneczne szlaki z busolą w ręku.

Przychodzą osoby, które znaczą smutkiem ludzi i miejsca. Także takie, które w łzach gromadzą gniew, smutek i rozczarowania. Przychodzą osoby, które wiedzą, że z permanentnego smutku daremnie jest oczekiwać, że zrodzi się heroiczny czyn. Spotykam i takich, którzy niekiedy samym spojrzeniem mogą wiele powiedzieć o swoich emocjach, których milczenie jest krzykiem. Są i tacy, dla których żadne wiatry nie są pomyślne, bo nie wiedzą do jakich portów płyną. Przychodzą też tacy, którzy pozostają w spirali uzależnień, rzucający się z ramion w ramiona w poszukiwaniu szczęścia. Zdarza się mi spotykać z osobami dużego formatu, które zagubiły się w swojej nadwrażliwości. Bywają też osoby z nałogami, z niespełnieniem w oczach, ze stereotypią myślenia, ze schematyzmem postępowania, ze sztywnymi postawami wobec zmieniających się realiów życia, z blokadami emocjonalnymi, z nadmiarem mechanizmów obronnych, z nadwrażliwością, z uprzedzeniami, z rozczarowaniami, z długo noszonym bólem, z onieśmieleniem, z wyobcowaniem, z niskim progiem podatności na frustrację, z zagubioną kontrolą nad własnym życiem, z maskami na twarzy, grający rolę nie na swoje możliwości, nie na swój czas, z repertuarem zgranych płyt i nieefektywnych metod, dokonujące niewłaściwych wyborów, z pytaniem dlaczego nie potrafią znaleźć partnera lub utrzymać związku. Przybywają do mnie osoby, które kochając życie, przeklinają je. Chcą bym pomógł im ustawić zwrotnice losu tak, aby nie prowadziły w ślepe rejony.

Zdarza się, że od mego gabinetu rozpoczyna się pierwszy dzień nowego życia moich podopiecznych i, że tutaj udaje się wpuścić trochę słońca do ich poszarzałej rzeczywistości.

  • Zauważam w pana wypowiedzi empatyczny stosunek do tych, którzy szukają tutaj pomocy. Zauważam coś osobliwego, coś, co jest emocjonalnym przytuleniem. Jakie to miłe dla pana podopiecznych w warunkach, gdy coraz częściej w wielu placówkach dehumanizuje się relacja pacjent- terapeuta. Jakie jeszcze osoby bywają u pana?

Przychodzą osoby zagubione w gonitwie codzienności, którym rozsypały się wartości, którzy chcą na nowo przywrócić ład życia, wyciszyć emocje, poustalać priorytety. Wśród nich są takie, które, niczym ćmy, podążają za fałszywymi światełkami i błyskotkami, służąc obcym bożkom. Przynoszą tłumione emocje, wzburzone myśli i łzami odreagowują żale, traumy, niepokoje. Przychodzą po odrobinę komfortu, po skrawek empatii, której nie znaleźli wśród najbliższych. Ich emocje, natrętne myśli w uwikłaniach, w labiryntach pogmatwanych spraw, nie pozwalają im podejmować ważnych i mądrych decyzji na etapie zawirowań i kryzysów. Chcą być wysłuchani, by poprzez samą werbalizację zrzucić brzemiona przeżyć, by uładzić emocje, by dokonać swoistego katharsis. Przychodzą rozpoznać swego wewnętrznego sabotażystę, który udaremnia im osiąganie nawet łatwych celów. Kierowani kompulsjami popełniają błędy, dokonują niewłaściwych wyborów i złych decyzji. Przychodzą, bo dość mają wywrotek życiowych, dramatów i recydywy błędów. Chcą z rozrzuconych puzzli życia ułożyć mozaikę szczęśliwych dni jutra. Bywają i tacy, którzy nie potrafią sprostać wymaganiom rodziny, szkoły, kolegów, religii, którzy zagubili się w świecie wartości. Bywają i tacy, którzy boją się odmiany, mimo że tkwią w dysfunkcjonalnych nawykach, jakoby one dawały im siłę. Spostrzegam czasem u nich obniżony nastrój, maskowaną depresję i wyczerpane zasoby adaptacyjne. Czasem takie osoby potrzebują lumen fidei (światła wiary). Wiary w niemocy, wiary gdy ciężar smutku przygniata, wiary która daje moc i przytępia zęby agresji oraz pozwala dojrzeć drugą osobę w innym wymiarze. Gdy ich formacja duchowa pozwala na to, to zdarza się, że wchodzę na obszar ducha i tutaj, za przyzwoleniem zainteresowanego, usiłuję dokonywać transformacji.

Przychodzą też tacy, którzy są uzależnieni od elektronicznych komunikatorów, którzy utrzymują kontakty z ludźmi, ale niemal tylko sms-owe, skypowe, mailowe i telefoniczne. Otoczenie zauważa u nich problem, a oni sami niekoniecznie. Są wśród nich osoby, które boją się ciszy, które zagłuszają ją telewizorem. Bywa, że lepiej znają losy bohaterów seriali, niż to, co się dzieje z ich bliskimi w rodzinie. Przychodzą i tacy, którzy zawiedli się na małżonku, na bliskich w rodzinie. Przychodzą wtedy, gdy nie znaleźli poza rodziną substytutów i serdecznych więzi. Manifestują sobą obniżony i depresyjny nastrój, są wycofani, z defetystycznym myśleniem i z wizją czarnych scenariuszy. Wielu z nich jest przyprowadzanych do mnie, gdyż im samym trudno zebrać się do szukania specjalistycznej pomocy. W swoim zagubieniu czekają na inspirujące słowa, które zapoczątkują korzystne zmiany.

  • Wiem, że pomaga pan też rodzicom zatroskanych o swoje dzieci. Z jakimi rodzicami pracuje się najlepiej, a z jakimi najgorzej?

Gabinet Antoniego BochniarzaRodzice bywają zazwyczaj najlepszymi sojusznikami. Jeśli wypełniają solidnie podawane zalecenia, jeśli realizują zalecenia programu terapeutycznego, jeśli uczęszczają na terapię systematycznie, to efekty pojawiają się szybciej i współpraca z takimi staje się przyjemnością. Rodzice i ich dzieci są wspomagani tą książką i płytami CD, na których znajduje się materiał ćwiczeniowy dostosowany do zaburzeń mowy. Pacjenci wspomagani są też aparaturowym oddziaływaniem. Z pomocą różnego rodzaju aparatów i urządzeń szybciej i łatwiej osiąga się cele terapeutyczne.

Miewam czasem do czynienia z rodzicami, którzy wierzą w czarowną moc pieniądza, są roszczeniowi i oczekują ode mnie nadzwyczajnych mocy do zmiany patologii ich dziecka. Sami nie zawsze współpracują ze mną i nie zawsze są najlepszymi sojusznikami w terapii. Źle pracuje się też z rodzicami zapracowanymi, zagonionymi, dla których usunięcie deficytów ich dziecka nie jest najważniejsze. Jest pewna kategoria rodziców powierzających wychowanie dzieci niańkom. Ich rola, rola rodziców, sprowadza się jedynie do przywożenia do mnie swoich dzieci. To trochę za mało, by móc skutecznie przyjść z pomocą dziecku.

Bywają i tacy rodzice, którym w pierwszej kolejności trzeba pomóc, zanim możliwa będzie pomoc dziecku. Ale bywają też ofiarni i mądrze kochający rodzice. Ich starania mnie też dodają skrzydeł.

  • Dziękuję za rozmowę.

  • Człowiek jest złożoną strukturą fizyczną, psychiczną i duchową. Nikt nas nie uczy jak zatroszczyć się o tę złożoną strukturę, z którą przychodzi nam mieć do czynienia przez całe życie. Dlatego budzi szacunek postawa tych, którzy wkroczyli na ścieżki samopoznania i rozwoju, którzy z pomocą profesjonalistów mogą lepiej radzić sobie z problemami życia, dokonywać trafniejszych wyborów, unikać wielu błędów, odnajdować radość i uczyć się dzielić nią z innymi. Dzięki wejściu na drogę psychoterapii otwierają się przed nimi nowe możliwości, poszerzają się horyzonty i świat nabiera jaśniejszych barw, a życie staje się bardziej przewidywalne i radośniejsze. Wielu z nas potrzebuje czasem porady, ukierunkowania, emocjonalnego wsparcia, obiektywnego spojrzenia, by nie wybierać błędnych szlaków, by nie podejmować niewłaściwych decyzji. W Polsce jeszcze nie upowszechnił się zwyczaj korzystania z pomocy psychoterapeutów, coachów, trenerów osobistych, mentorów i przewodników duchowych. Tacy są bardziej dostępni w dużych aglomeracjach miejskich. Ich usługi ciągle należą u nas do elitarnych. Żyjemy w czasach, że ludzie sukcesu inwestują w swój rozwój i edukację. Mają mentorów, jeżdżą na szkolenia, czytają książki, inwestują w swój rozwój i szukają mądrości. Dlatego odnoszą sukcesy.

Dzisiaj byłam w gabinecie, w którym świadczone są te osobliwe, te wyjątkowe, te elitarne (w dobrym tego słowa znaczeniu) usługi.

Wywiad przeprowadziła dr Jolanta Suchodolska

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.